W mojej rodzinnej miejscowości był stary młyn wodny, a potem unowocześniony. Pamiętam te stare maszyny niemieckie i ten zapach mąki. Niestety młyn na przełomie lat 80/90 spłonął i już miał inną historię już nie związaną z młynarstwem.
Lubiłem zimą jeździć do młyna,w tej całej plątaninie pasów , przenośników , walców,sit jest jakaś logika i sens. W okolicy jeszcze kilka pracuje i jak dalej będą tym "czymś" o nazwie chleb truli to trzeba będzie zacząć pytlować i piec w chałupie.Pozdrawiam
Do podobnego młyna w dzieciństwie jeździłem z ojcem mleć zboże na mąkę. Ten młyn przynajmniej trafił do skansenu, dziesiątki młynów na Zamojszczyźnie niszczeje lub zamieniane są na np. mieszkania. Pozdrawiam:)
Skomentuj