Po nocy spędzonej w schronisku, o godz. 6 z minutami ruszamy z aparatem. Cała Dolina drzemała otulona delikatną mgłą. Przywitała nas przejmująca cisza, na trawach srebrzył się szron niczym niekończący się dywan. I tylko szczekanie pieska pilnującego stada owiec, niosące się echem po całej Dolinie, przerywało tą magiczną ciszę.
Autor: M. & P.Górniak
Skomentuj