"Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga" chciało by się rzec patrząc na zdjęcie powyżej. To drugie oblicze miasta, o którym pisaliśmy już przy okazji prezentacji warszawskich klatek schodowych, znów przyciąga wzrok. Ukryte za bramami, furtkami, witrynami sklepów i sklepików, za żywopłotami ogrodzeń, za kołatkami, dzwonkami i trzeszczącymi domofonami... Prawdziwe oblicze miasta, nie turystyczne, a użytkowe. Tak, jak to ostatnie na Kazimierzu podwórko, na które można wejść z dwóch różnych ulic.
Autor: Barrenn
Skomentuj