Nie wystraszyła nas mgła i nieustająca od kilku dni mżawka. Mieszkaniec Poronina dodał nam otuchy, bo mgła opadała, a nie szła do góry. W południe będzie ładna pogoda - powiedział. I z Łysej Polany prawie pobiegliśmy nad Morskie Oko, a potem szybciutko nad Czarny Staw pod Rysami. Nie było widać zbyt wiele. Trochę wody, jakieś skały. I wtedy zobaczyłem słońce w kałuży. Widziałem je po raz pierwszy podczas pobytu w Tatrach. Nie mogłem oderwać wzroku. Spójrz w górę - powiedział mój towarzysz (pozdrowionka Grzesiu!). To był istny spektakl. Kurtyna z chmur odsłaniała powoli sylwetki szczytów. Szczegóły rysowały się coraz wyraźniej. Wracając ku schronisku nad Morskim, oglądaliśmy się wielokrotnie.
Autor: Maciej Jelonek
Skomentuj